„Cztery miesiące czekania, dużo pieniędzy i nerwów”. Białorusini skarżą się, że coraz trudniej uzyskać polską wizę

Uzyskanie polskiej wizy dla Białorusinów staje się coraz trudniejsze. Na termin złożenia dokumentów w Mińsku trzeba obecnie czekać cztery miesiące lub dłużej. „Belsat” porozmawiał z Białorusinami, którzy od miesięcy czekają na zapis, i przeanalizował wpisy w „wizowych” czatach.

Pracownik zainstalował bota na telefonie i kazał czekać

Jelena (imię zmienione ze względów bezpieczeństwa) od dwóch lat pracuje w Polsce. Nie wyrabiała karty pobytu, ponieważ ze względów osobistych nie może przebywać w Polsce zbyt długo — musi regularnie wracać na Białoruś. A czekając na kartę pobytu, można przez długi czas stracić możliwość wyjazdu z kraju. Dlatego Białorusinka po prostu wyrabiała wizy pracownicze i na ich podstawie wyjeżdżała do pracy. Mimo pewnych trudności, wszystko do tej pory się udawało. Aż do tego roku.

Na początku wiosny, kilka dni przed wygaśnięciem wizy, Jelena wróciła do domu. Miała przy sobie zaproszenie do pracy od polskiej firmy. Gdy próbowała samodzielnie zapisać się na złożenie dokumentów przez centrum wizowe VFS Global — oficjalnego partnera ambasady RP na Białorusi — i zorientowała się, że to bezskuteczne, w pierwszych dniach kwietnia zwróciła się do „pomocników”. Zapłaciła pierwszą ratę – 300 rubli (kolejne 300 należy zapłacić w przypadku skutecznego zapisu).

Pomoc w przygotowaniu dokumentów i zapisie na złożenie wniosku o polską wizę pracowniczą kosztuje od 600 do 1000 rubli, w zależności od regionu. Dodatkowo należy jeszcze opłacić 18 euro opłaty serwisowej i 60 euro opłaty konsularnej.

Pracownik firmy zainstalował na telefonie Jeleny specjalnego bota i polecił czekać – na telefon mają przychodzić linki do weryfikacji w dniach tzw. „rozdawania” terminów, gdy wolne miejsca pojawiają się na stronie centrum wizowego. Informacje o „rozdaniu” przesyła „pomocnik” na czacie, a także można je śledzić na stronie internetowej centrum wizowego.

„Nawet pomyślna wideoweryfikacja nie daje gwarancji zapisu”

W dniu tzw. „rozdania” trzeba być cały czas w gotowości – dosłownie nie wypuszczać telefonu z rąk – mówi Jelena. Trzeba też korzystać z internetu mobilnego, ponieważ bot nie działa przez internet domowy od Beltelekomu. Dodatkowo, bez VPN-u Jelena nie jest w stanie nawet otworzyć strony centrum wizowego przez internet stacjonarny.

W ciągu dwóch miesięcy odbyło się kilka „rozdania” terminów (zwykle są dwa–trzy razy w miesiącu). Link do wideoweryfikacji Jelena otrzymała tylko raz.

Wcześniej, jeszcze na początku 2024 roku, system zapisów na wizę wyglądał inaczej.

– Trzeba było się rejestrować przez MSI – Międzybankowy System Identyfikacji. Nie było potrzeby robienia żadnych selfie. W określone dni przychodziły kody, które należało przesłać „pomocnikowi”. Nie było też konieczności korzystania z internetu mobilnego. Wtedy zapisali mnie dość szybko. Ogólnie było łatwiej. Wiedziałam, za co płacę – za to, że nie muszę zagłębiać się w te wszystkie szczegóły i nie tracę na to czasu, tylko ktoś mnie zapisuje w moim imieniu. Teraz – nie rozumiem. Zapłaciłam, a nie mam żadnej gwarancji, i cały czas muszę być „w pogotowiu” – mówi Białorusinka.

Wideoweryfikacja jako element zapisu na wizę została wprowadzona przez Polskę w kwietniu 2024 roku – miała odciążyć serwis centrum wizowego i zabezpieczyć go przed zapisami dokonywanymi przez boty. Najwyraźniej coś poszło nie tak. Jak wynika z relacji Białorusinów, zapis stał się znacznie trudniejszy.

– Jeśli otrzymasz link do wideoweryfikacji, musisz go otworzyć. Kamera musi działać. Najpierw wkłada się paszport do okienka na ekranie, a potem robi selfie – tłumaczy Jelena. – Przeszłam cały proces, bot nie zgłosił żadnych błędów. A jednak nie zostałam zapisana. W firmie mówią, że nawet pomyślna wideoweryfikacja nie gwarantuje zapisu. Niektórzy przechodzą ten proces 15–20 razy, zanim zostaną zapisani. Ale żeby w ogóle móc to zrobić, najpierw trzeba jeszcze dostać link.

Podczas jednego „rozdania” firma, do której zgłosiła się Jelena, zapisuje średnio dwie–trzy osoby. Ostatnio udało się zapisać pięć. Zdarza się też, że nie zapisują nikogo. Jelena obawia się, że przy takim tempie będzie musiała czekać bardzo długo. Nie ma możliwości przyspieszenia tego procesu – wszystko przypomina prawdziwą loterię: uda się albo nie.

Jelena martwi się, że w czasie, gdy czeka na zapis, pracodawca może anulować jej zaproszenie, ponieważ nie stawiła się do pracy w ustalonym terminie – i nie wie, kiedy będzie mogła. Nie ma też pewności, czy w ogóle będą na nią czekać.

„To wszystko jest totalnie nienormalne”

Paweł (imię również zmienione ze względów bezpieczeństwa) od lutego czeka na zapis na złożenie dokumentów wizowych przez „pomocników”. Przez cały ten czas otrzymał tylko jeden link do weryfikacji, ale nie udało mu się jej przejść — bot zgłosił błąd.

– To wszystko jest totalnie nienormalne. Nawet jeśli płacisz 1000 rubli, co jest ogromną kwotą, i tak nie możesz się zapisać. Nie wiem, czy ma sens dalej czekać, czy szukać pracy tutaj. Czuję się, jakby wokół nas i naszego kraju powstała prawdziwa żelazna kurtyna – i nie wiadomo, kto za nią stoi, kto ją tworzy – mówi Białorusin.

Nie mniejsze problemy mają też osoby, które próbują samodzielnie „złapać” termin na złożenie dokumentów. Niektórzy nie mogą przejść nawet pierwszego etapu – rejestracji na stronie centrum wizowego.

– Nie rozumiem, jak ludzie wchodzą na stronę, skoro przez prawie dwie godziny z różnych urządzeń i przeglądarek pokazuje mi błąd 429. Tylko w Safari nie ma błędu, ale tam ciągle pokazuje się ekran „oczekiwania w kolejce”. Gdzie tu jest haczyk? – skarży się jeden z uczestników czatu.

„Boty pomocników nie pomogły”

Kolejny problem, z którym można się spotkać – system odrzuca podany adres e-mail.

„Dopiero co się zarejestrowałem, a teraz pisze, że taki adres e-mail nie istnieje” – pisze uczestnik czatu „Rejestracja do centrum wizowego Polski RB”.

„Ja już chyba z dziesięć razy tak robiłem. Nawet nie pamiętam, ile skrzynek założyłem, a finał zawsze ten sam – nie możemy cię znaleźć” – odpowiada mu inny użytkownik.

viza
Czas oczekiwania na dostęp do konta w systemie rejestracji wizowej do Polski. 12 czerwca 2025 roku. Zrzut ekranu: visa.vfsglobal.com

Błędy podczas wideoweryfikacji to zjawisko powszechne.

– Może ktoś podpowie? Przyszedł komunikat od bota: „Przekroczono liczbę prób weryfikacji, prosimy o kontakt z centrum wizowym za pomocą przycisku w bocie”. Co to w ogóle znaczy? – pyta uczestnik czatu wizowego.

– W jednej „rozdzielni” robiliśmy weryfikację po 12 razy – i nic z tego – pisze inny użytkownik.

W odpowiedzi inni doradzają, by spróbować zalogować się z innego telefonu:

– Spróbujcie zmienić telefon, pożyczyć od kogoś na czas „rozdania” i zalogować się z niego. To szybka operacja, a jeśli problem leży po stronie weryfikacji, może się udać.

Zdarzają się też przypadki zablokowania użytkowników na 24 godziny podczas prób przejścia weryfikacji – może do tego dojść, jeśli ktoś próbuje się zapisać jednocześnie przez kilku „pomocników” albo korzysta z internetu stacjonarnego od Beltelekomu.

Są jednak i szczęśliwcy, którym udaje się zapisać samodzielnie. Oto fragment rozmowy z przytoczonego wcześniej czatu, w którym rozmawiają osoby próbujące zapisać się na wizę:

– Czy ktoś z was samodzielnie zapisał się przy ostatnim „rozdaniu”?

– Tak, Homel. Co ciekawe – boty „pomocników” nie pomogły.

„Wszystko staje się coraz trudniejsze dla Białorusinów”

Wielu użytkowników wskazuje, że zapis – zarówno samodzielny, jak i z pomocą „pomocników” – to czysta loteria:

– To już totalny los. Znajomy załapał się za pierwszym razem. A ja próbowałem już trzeci miesiąc. Sytuacja to jedna wielka loteria.

Niektórzy sugerują zmianę „pomocnika”, ale nie wszyscy widzą w tym sens:

– A co za różnica? Wszyscy „pomocnicy” działają według tego samego schematu. Link do weryfikacji i jazda. W zeszły czwartek strona tak się zawieszała, że tragedia. Przyszło może z 50 linków w ciągu dnia. I nic z tego. Nawet selfie się udało zrobić, ale na końcu cały czas wywalało z systemu.

Centra wizowe przyjmują wnioski zgodnie z regionem rejestracji. Według relacji w specjalistycznych czatach, najłatwiej zapisać się w obwodzie brzeskim – dlatego część Białorusinów zaczęła zmieniać miejsce zameldowania, by móc uzyskać wizę do UE.

Białorusini, którym udało się już uzyskać polską wizę pracowniczą, z niepokojem myślą o tym, że całą procedurę trzeba będzie powtórzyć.

– Cztery miesiące oczekiwania, mnóstwo pieniędzy i nerwów. A teraz znajomi mówią, że zapisać się to już prawie nierealne – mówi Anna (imię zmienione ze względów bezpieczeństwa), która obecnie przebywa w Polsce. – Wiem, że trzeba składać wniosek o kartę pobytu z tytułu pracy, choć na nią też się tu długo czeka… Wszystko staje się trudniejsze dla Białorusinów – problemy pojawiają się na każdym etapie.

Jeszcze jednym problemem, z którym obecnie mierzą się niektórzy Białorusini, jest to, że Polska zaczęła wydawać wizy pracownicze jedynie na dwa wjazdy. To oznacza, że nie da się z taką wizą pracować w Polsce i regularnie jeździć do domu na Białoruś.

Chcieli jak najlepiej. A co z tego wyszło?

Obecnie trudno jest uzyskać nawet zwykłą wizę turystyczną do Polski (niektórzy Białorusini, którzy chcieli wziąć udział w koncercie Maksa Korża 9 sierpnia 2025 roku w Warszawie, są zmuszeni odsprzedawać bilety, ponieważ nie udało im się zdobyć wizy), a niemal niemożliwe okazuje się zdobycie wizy humanitarnej – dokumentu, który od 2020 roku pomógł wielu Białorusinom uniknąć prześladowań i więzienia w ojczyźnie. Pojawiają się relacje, że nawet przy przedstawieniu dowodów represji polski konsulat w Mińsku odmawia przyznania wizy humanitarnej.

Tymczasem w kwietniu wiceminister spraw zagranicznych Polski Henryka Mościcka-Dendys zapowiedziała, że problemy z wydawaniem wiz humanitarnych zostaną rozwiązane do pierwszego kwartału 2026 roku. Planowane jest uproszczenie procedury ubiegania się o ten typ wiz, przy jednoczesnym zapobieganiu ich nadużyciom.

Problemy z uzyskiwaniem polskich wiz zaczęły się dla Białorusinów pod koniec 2023 roku, kiedy Polska rozpoczęła śledztwo w sprawie tzw. „afery wizowej” – rzekomo nieuzasadnionego wydawania dużej liczby wiz. W styczniu 2024 roku zawieszono program Poland. Business Harbour, dzięki któremu białoruscy specjaliści z branży IT mogli uzyskiwać wizy w uproszczonym trybie. Od tego momentu jeszcze trudniej było uzyskać wizę humanitarną.

Polska wielokrotnie deklarowała walkę z siecią „pomocników”, którzy zarabiają na pośrednictwie w zdobywaniu wiz, a także z botami uniemożliwiającymi samodzielną rejestrację. W lutym 2025 roku Departament Konsularny MSZ RP zapowiedział wprowadzenie dodatkowej weryfikacji biometrycznej już na etapie logowania do systemu rejestracji terminów na złożenie wniosku wizowego. Miało to jeszcze bardziej ograniczyć działalność pośredników wizowych. Podobne zapowiedzi pojawiały się już wcześniej – przy okazji wprowadzania wideoweryfikacji.

Ogólnie jednak nie widać postępów w poprawie sytuacji wizowej – przeciwnie, wszystko staje się coraz trudniejsze. W 2024 roku liczba wiz wydanych Białorusinom spadła trzykrotnie, a liczba odmów wzrosła dwukrotnie.

Redakcja „Biełsatu” skierowała zapytanie do polskiego MSZ. Dziennikarze zapytali, dlaczego Białorusinom coraz trudniej jest zapisać się i otrzymać polskie wizy różnych typów, czy prowadzone są działania przeciwko „pomocnikom”, którzy wcale nie znikają, lecz przeciwnie – działają nadal i podnoszą ceny. A także, co mają robić Białorusini, by przebić się przez biurokratyczne bariery i mimo wszystko uzyskać wizę.