Gdzie lepiej wychowywać dzieci — w Polsce czy na Białorusi? Głos emigrantów
Zdjęcie ma charakter ilustracyjny. Źródło: Ksenia Chernaya / Pexels.com
„Gdzie byłoby wam wygodniej wychowywać dzieci i dlaczego?” — zapytała w Threads autorka konta great.ekt, zaznaczając, że interesuje ją porównanie Białorusi i Polski. W komentarzach jako główny minus Polski najczęściej wskazywano jedno — dzieciom trudno utrzymywać kontakt z babciami i dziadkami. MOST zebrał wybrane odpowiedzi użytkowników.
Wypowiedzi zostały nieznacznie zredagowane dla czytelności.
Respondenci, którzy odnieśli się do posta, podkreślali swobodę myślenia oraz ogólnie bardziej demokratyczne podejście w instytucjach edukacyjnych.
„Pomimo wszystkich możliwych minusów Polska wygrywa już tym, że społeczeństwo i instytucje nie wtłaczają dzieciom do głów mentalnych schematów: nie wychylaj się, czcij władzę, milcz, nienawidź. Owszem, jest „głęboki lud”, który wiecznie czuje się „krzywdzony” — raz przez przyjezdnych, raz przez władze. Ale w większości to społeczeństwo możliwości, bez ogrodzeń i pozytywnie otwarte na świat” — napisał jeden z uczestników dyskusji.
„Dzieciom nie wkłada się do głów propagandy, w szkołach jest więcej swobody, więcej uwagi poświęca się dzieciom, nie ma tak ogromnej liczby prac domowych, od których dzieci (i rodzice) na Białorusi wyją. Do tego w Polsce są świadczenia — 800 zł na dziecko do 18. roku życia” — zgadza się inna komentująca.
„Polski system edukacji przedszkolnej i szkolnej podoba mi się znacznie bardziej. Ani nauczyciele, ani społeczeństwo jako całość nie wbijają dzieciom w głowy typowych dla Białorusi postulatów: ‘myślisz, że jesteś najmądrzejszy?’, ‘milcz!’, ‘nie wychylaj się!’, ‘na górze wiedzą lepiej!’, ‘to nie twoja sprawa’, ‘nie dyskutuj!’. Miło patrzeć, jak mój syn dorasta w wolnym kraju, wśród wolnych ludzi — i że jest to dla niego normą od dziecka” — napisał Aleks.
Raz biegunka, raz wysypka, raz wszy
Opinie na temat polskich przedszkoli były podzielone. Jedna z uczestniczek, Dasza, skarżyła się na choroby i pasożyty:
„Nie jestem zachwycona przedszkolami w Polsce: raz biegunka, raz wysypka, a teraz w grupie dzieci mają wszy! Dwa miesiące temu wszyscy pilnie prali rzeczy, bo jakieś dziecko ugryzł pluskwa. W skrócie — wszystko zależy od tego, na jakiego wychowawcę się trafi”.
Inni odpowiadali, że choroby są typowe dla wszystkich przedszkoli, także na Białorusi: „Wszy, owsiki, ospa wietrzna, różyczka, szkarlatyna i inne choroby były w obu naszych, bardzo przyzwoitych przedszkolach na Białorusi. Jedyna przewaga tamtych to osobne sypialnie z normalnymi łóżkami i fajne poranki z choreografią i kostiumami (choć i tu wiele zależy od placówki i personelu)”.
Wielu komentujących zwracało uwagę, że w polskich przedszkolach jest więcej ciekawych aktywności:
„A ja przedszkola tutaj uwielbiam. Dzieci jeżdżą na wycieczki, chodzą do kawiarni na lody, kiszą kapustę, solą ogórki, pieką”.
„Dziecko chodzi do zwykłego publicznego przedszkola w Warszawie. Poziom o klasę wyższy niż na Białorusi, mnóstwo wydarzeń, koncerty, święta. Do przedszkola przychodzą lekarze, strażacy i inni — opowiadają o swojej pracy”.
„Babcia widzi wnuka tylko przez wideorozmowy”
Wielu rodziców skarżyło się, że na emigracji dzieci nie mają możliwości pełnego kontaktu z babciami i dziadkami.
„Babcia widzi wnuka głównie tylko przez wideorozmowy. Chcę do domu!” — napisała jedna z uczestniczek.
„Minusem wychowywania [dzieci] tutaj — przynajmniej dla nas — jest brak bliskich obok. Dzieci dorastają bez babć i dziadków. Do tego trochę inna jest opieka medyczna, a właściwie samo podejście. Ale jeśli ktoś nie ma doświadczeń z Białorusi, to jest w porządku” — podzieliła się inna komentująca.
Bezbarierowość i komfortowe porody
Rodzice małych dzieci zwracali uwagę na bezbarierową infrastrukturę i dobre warunki dla rodzących.
„Poruszanie się po mieście z małym dzieckiem było mi tutaj [w Polsce] wygodniejsze. W Grodnie nie wszędzie dało się komfortowo nawet po prostu spacerować z wózkiem. Nie zawsze była możliwość wejścia do sklepów na drugie piętro, a z transportem publicznym też bywało różnie. W Polsce jest z tym łatwiej”.
„Rodzenie dzieci zdecydowanie lepsze jest w Polsce. Bezpłatne, bardzo dobre warunki, kobieta jest traktowana jak człowiek, porody partnerskie bez absurdalnych dokumentów, europejskie szczepionki i dostępna witamina K”.