Białorusin czekał 1200 dni na kartę pobytu. Teraz chce opuścić Śląsk

Białorusin czekał 1200 dni na kartę pobytu. Teraz chce opuścić Śląsk

Gliwice. Fot. Mksg1, CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

MOST
MOST

1 września 2025, 10:10

Jewgienij jest chemikiem i programistą. W 2017 i 2018 roku przyjeżdżał do Gliwic (województwo śląskie) jako turysta i miasto bardzo mu się spodobało. Dlatego kilka lat później, gdy zdecydował się przeprowadzić do Polski w ramach programu PBH, wybrał właśnie to miejsce – mimo ostrzeżeń, że w województwie śląskim legalizacja pobytu jest trudna. Ostatecznie na kartę pobytu czekał aż 1200 dni. Jego historię opisała „Gazeta Wyborcza”. MOST krótko streszcza ten materiał.

W październiku 2017 roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zainicjowało powstanie Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej (NAWA). Prowadziła ona program „Solidarni z Białorusią – stypendia NAWA dla studentów i naukowców”. Jewgienij przygotowywał się wtedy do obrony doktoratu z chemii i razem z kolegą złożył wniosek o udział w programie. Został on zaakceptowany.

Wizę otrzymał jednak w ramach programu Poland. Business Harbour (PBH) dla programistów. Do Polski przyjechał w lutym 2021 roku. A w listopadzie tego samego roku, gdy projekt stypendialny dobiegał końca, przyjął ofertę pracy od firmy IT.

Pracuje tam do dziś, a na uczelni, gdzie wcześniej zajmował się badaniami naukowymi, obecnie działa jako wolontariusz i przygotowuje się do habilitacji – najwyższego stopnia naukowego. Niedawno udało mu się na przykład naprawić skaningowy mikroskop tunelowy, który był niesprawny przez około 25 lat. Nowe urządzenie tego typu kosztuje co najmniej kilkaset tysięcy euro.

Blokowane konta, pogorszenie zdrowia

Przed przeprowadzką do Polski kolega ostrzegał Jewgienija, że w województwie śląskim z legalizacją pobytu jest trudno – procedura może trwać około półtora roku.

– Byłem na to przygotowany, ale nie wyobrażałem sobie, że cała procedura przeciągnie się aż do 3,5 roku – przyznaje mężczyzna.

Na początku sprawą zajmowali się prawnicy jego pracodawcy. 25 marca 2022 roku wniosek o kartę pobytu złożono pocztą do wojewody. Po prawie półtora roku, 3 sierpnia 2023 roku, oddał odciski palców – obowiązkowy etap procedury.

Bez dokumentów kilka razy znalazł się na granicy przetrwania. Jego konta bankowe były blokowane, nie mógł nigdzie się zameldować ani wyjechać za granicę (oprócz Białorusi, ale wtedy nie miałby podstaw do powrotu do Polski). Przez 2,5 roku nie mógł spotkać się z partnerem, który mieszka w innym kraju, co odbiło się na jego życiu osobistym. Ciągły stres spowodował też problemy zdrowotne.

Prawnicy pracodawcy przygotowali dwa wnioski o przyspieszenie rozpatrzenia sprawy (w lipcu 2022 roku i grudniu 2023 roku), a także prośbę o spotkanie z dyrektorem Departamentu do spraw Cudzoziemców (we wrześniu 2024 roku). Wszystkie te działania – jak twierdzi Białorusin – zostały zignorowane.

– Wysłaliśmy ponaglenie (5 czerwca 2024 roku), na które urząd odpowiedział, że zgodnie z ustawą o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa („specustawa”) biegi terminów w sprawach są zawieszone do 30 czerwca 2024 roku. Następnego dnia działanie specustawy zostało przedłużone do 30 września 2025 roku. W ten sposób Śląski Urząd Wojewódzki zdjął z siebie odpowiedzialność za opóźnienia. Jednak uważam, że urząd po prostu działał źle i nadużywał tego przepisu – mówi mężczyzna.

Pisał do prokuratury i Rzecznika Praw Obywatelskich

W listopadzie 2024 roku Jewgienij zrezygnował z pomocy prawników i postanowił działać samodzielnie. Wysyłał do urzędu prośby o przyspieszenie sprawy, pisał do biura Rzecznika Praw Obywatelskich w Warszawie i zwrócił się do prokuratury. Dwa tygodnie po złożeniu wniosku został wezwany na przesłuchanie.

8 kwietnia 2025 roku otrzymał pisma z prokuratury i biura RPO, że decyzja o przyznaniu mu zezwolenia na pobyt została podjęta już pod koniec lutego 2025 roku i obowiązuje do 2028 roku. Tymczasem z urzędu nie dostał żadnej informacji o tej decyzji.

Mężczyzna pojechał więc do urzędu, aby złożyć wniosek o wydruk karty pobytu i dostał termin na 12 maja. Jednak 12 maja nie było tam ani samej karty, ani nawet decyzji.

7 lipca 2025 roku, po 1200 dniach od złożenia wniosku, dowiedział się, że karta jest gotowa. Papierowej decyzji (ani jej duplikatu) nie otrzymał do dziś.

Teraz Jewgienij planuje przeprowadzkę do innego województwa. Jak mówi, ze Śląskim Urzędem Wojewódzkim nie chce mieć już nic wspólnego.

Rekord – ponad siedem lat

Województwo śląskie należy do najbardziej problematycznych pod względem tempa legalizacji cudzoziemców. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli wykazała, że urzędnikom zajęło kiedyś prawie siedem lat i pięć miesięcy rozpatrzenie wniosku cudzoziemca o udzielenie zezwolenia na pobyt.

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” wysłali zapytanie do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, ale dotąd nie otrzymali odpowiedzi.

Podobne artykuły