Białorusin zamienił się w anioła na rynku w Białymstoku. „Życie ulicznego artysty jest nieprzewidywalne”

Białorusin zamienił się w anioła na rynku w Białymstoku. „Życie ulicznego artysty jest nieprzewidywalne”

Alaksiej Stukin jako anioł w Białymstoku. Fot. MOST

MOST
MOST

13 maja 2026, 12:24

Alaksiej Stukin niesie na rynek w centrum Białegostoku ogromne złote skrzydła. Za chwilę założy je na plecy, wcieli się w anioła — i znieruchomieje. Zamieni się w „żywy pomnik”. W Wilnie, gdzie mieszka od czterech lat, w dobre dni potrafi w kilka godzin całkiem nieźle zarobić. Białystok dopiero jednak sprawdza. Dziennikarka MOST spędziła z artystą cały dzień i oceniła potencjał tego miejsca.

W galerii postaci Białorusina są między innymi król Mendog, Franciszek Skaryna i leprechaun. Do Białegostoku wybrał jednak anioła.

— Pomysł na ten kostium pojawił się w 2022 roku, kiedy Rosja napadła na Ukrainę — opowiada Alaksiej. — Później rozwinąłem tę ideę i anioł stał się symbolem pokoju. Poprzez ten kostium próbuję przekazywać myśl, że dobro zwycięży zło.

Alaksiej Stukin niesie kostium. Fot. MOST

Alaksiej jest ciekawy reakcji mieszkańców — albo odczytają przekaz, albo nie.

Kostiumy tworzy Weronika Szrajner, żona Alaksieja i autorka projektów rzeźbiarskich postaci. Przygotowanie wizerunku anioła zajęło około dwóch lat. Artysta chciał, by skrzydła poruszały się jak u marionetki, dlatego sporo czasu zajęło opracowanie odpowiedniego mechanizmu. Skrzydła ważą około dwóch kilogramów, a Alaksiej zwykle stoi w nich niemal nieruchomo nawet przez cztery godziny.

Alaksiej przygotowuje kostium. Fot. MOST

„Żywe rzeźby zamieniają miasto w organizm”

Alaksiej — jak mówi — „szukał siebie jako mim”. W Paryżu ukończył szkołę dramy mimicznej Marcela Marceau, a później ruszył w podróż po Europie. Dotarł aż do Hiszpanii, gdzie spotkał artystów występujących jako żywe rzeźby.

— Zrozumiałem, że muszę stworzyć postać, która będzie różniła się od tego, co wcześniej widziałem.

Białorusin zdobywał doświadczenie od innych artystów pracujących w tym gatunku. Jeszcze przed emigracją występował w Białorusi, Ukrainie i Litwie.

— Żywe rzeźby zamieniają miasto w organizm. Dobre spektakle tematyczne i performanse uzupełniają atmosferę oraz autentyczność miasta — mówi Alaksiej.

Alaksiej Stukin. Fot. MOST

„Reakcje na anioła są bardzo ciekawe”

Przygotowania do występu Alaksiej zaczyna tuż obok pomnika Józefa Piłsudskiego. Zanim założy kostium, dokładnie sprawdza wszystkie mocowania — to ważne, żeby podmuch wiatru nie zerwał skrzydeł.

Potem zakłada maskę — przechodnie ukradkiem spoglądają w stronę artysty.

— Litewska i międzynarodowa publiczność bardzo ciekawie reaguje na anioła. Chcę sprawdzić swoją hipotezę dotyczącą Polski. Z jednej strony to bardzo religijny kraj i ten symbol może zadziałać. Z drugiej — ze względu na dużą liczbę sztuki performatywnej anioł może wywołać efekt wow — mówi artysta.

W dniu występu Alaksieja w Białymstoku odbywa się miejski półmaraton — uwaga mieszkańców skupiona jest głównie na sportowcach. Artysty to jednak nie zniechęca. Jest przekonany, że półmaraton tylko pomoże przyciągnąć uwagę do anioła.

Alaksiej Stukin. Fot. MOST

„A można podejść bliżej?”

Artysta rozkłada złote skrzydła, a z ustawionego obok głośnika zaczyna płynąć spokojna muzyka — przedstawienie się rozpoczyna.

Białostoczanie reagują ostrożnie. Jako pierwsze podchodzą dzieci — gdy pojawiają się widzowie, artysta płynnie zmienia pozę.

— Ach, jakie to piękne! Ten anioł tak pasuje do Białegostoku. I prawie w kolorach naszej drużyny piłkarskiej — zachwyca się jedna z mieszkanek. — Piękne! A można podejść bliżej?

Alaksiej Stukin jako anioł w Białymstoku. Fot. MOST

Stopniowo wokół artysty zaczynają zbierać się widzowie — jedni fotografują Białorusina, inni uważnie oglądają kostium i uśmiechają się.

Jak mówi Alaksiej, zarobki ulicznego artysty różnią się w zależności od dnia tygodnia, sezonu i publiczności. Najlepsze są piątki i soboty. Ponieważ jednak w Białymstoku występuje po raz pierwszy, liczy przynajmniej na zwrot kosztów paliwa.

„Reakcja widzów to już dobry rezultat”

Po godzinie występ Alaksieja przerywa patrol miejski. Okazuje się, że Białorusin nie wiedział, iż występy uliczne w Białymstoku wymagają specjalnego zezwolenia wydawanego przez urząd. Artysta kończy performans.

— Reakcja widzów to już dobry rezultat. Z miastem można wchodzić w interakcję i rozmawiać poprzez takie wydarzenia. Życie ulicznego artysty jest nieprzewidywalne — uśmiecha się Alaksiej.

Podobne artykuły